Jeszcze jeden interesujący serwis
17 marca
Zajęcie zawodowe jako projektant domów rozpoczęłam bardzo dawno temu. Od zawsze reasumując interesowały mnie takie rzeczy. Nie było raczej takiego momentu gdy nie chciałabym czegoś zmieniać, tworzyć, rysować, ustawiać. Pamiętam też ze szczegółami konkurs, w którym wzięłam udział i mogłam spełnić swoje plany. Rozchodziło się o projekty domów drewnianych. Trzeba było wykonać to z szaloną precyzją i starannością. Nie zastanawiałam się ani trochę, bo zdawałam sobie sprawę, że może to być spełnienie moich marzeń a właściwie ścieżka w kierunku ich wypełnienia. Nagrodą bowiem było stypendium dwuletnie za granicę, gdzie pod kierunkiem sławnych włoskich architektów uczyłabym się prawdziwej sztuki i architektury. I traf chciał, że opracowałam te nieszczęsne projekty domów drewnianych i dostarczyłam je na konkurs. Przyznam skrycie, że mało kto we mnie wierzył. Rodzice zamiast mnie wspierać mówili mi, że rzucam się z motyką na słońce a znajomi podpowiadali, że jest to konkurs o randze globalnej tak więc moje szanse są liche. Aż tu nagle nastąpił czas rezultatów. Konkurs miał na celu wyłowić dwanaście najlepszych projektów domów. Na galę rozdania zaproszono mnie na piśmie, ale faktycznie nie było mowy w tym zaproszeniu, że wygrałam. Była tylko data, miejsce i prośba o stawienie się na miejscu, bo po wręczeniu nagród można porozmawiać z wybitnymi architektami i obejrzeć specjalną wystawę przyszykowaną na tę okoliczność. Uznałam, że nic nie stracę jeśli tam się pojawię, ale sądziłam, że moje notowania są mizerne. Kiedy ogłaszali wyniki miałam przyspieszone tętno. Wyczytali mnie jako siódmą i poczułam, że serce podeszło mi do gardła. Podobne strony: Domki z drewna, Domy z bali drewnianych